Rytm

gr. ῥυθμός, każdy regularnie powtarzający się ruch, symetria

Rozpoczyna się od pierwszego skurczu serca, albo wcześniej – od pierwszego podziału, albo znacznie później – od pierwszego wdechu. Wyraża się w przepływie krwi, w przychodzących po sobie wzlotach i upadkach. Kończy się z ostatnim uderzeniem serca, albo z ostatnim wydechem. A może nigdy się nie kończy i nigdy nie zaczyna. Trwa w cyklicznych wschodach i zachodach słońca, periodycznym nasilaniu i zanikaniu procesów życiowych.

Inaczej:

„Ruch naznaczony przez regularne następstwo silnych i słabych elementów, lub przeciwstawnych albo różnorodnych uwarunkowań.” [The Compact Edition… 1971, s. 2537].

 

„Ogólne poczucie ruchu w czasie, w tym także pulsu, frazy, harmonii i metrum.” [Large, Palmer 2002, s. 2]

Poczucie rytmu

Henri Lefebvre: analiza rytmów

Wszędzie tam, gdzie dochodzi do interakcji

pomiędzy miejscem, czasem, nakładem energii, tam jest rytm”

[Lefebvre 2004, s. 15]

Elements of Rhythmanalysis to ostatnia książka napisana przez francuskiego filozofa Henriego Lefebvre, który prezentuje w niej nową „naukę, nowe pole wiedzy: analizę rytmów z ich praktycznymi konsekwencjami” [Lefebvre 2004, s. 3]. Propozycja ta zainspirowana została obserwacją, którą autor poczynił niegdyś, spoglądając z okna swojego domu. Wniosek, do którego wówczas doszedł, był prosty – miasto utkane jest z rytmów. Różnorodne rytmy (biologiczne, psychologiczne i społeczne) wiążą ze sobą to, co zazwyczaj analizowane było z osobna – czas i przestrzeń. Dostrzeżenie tego związku jest kluczem do zrozumieniu życia codziennego – tego, jak różnorodni mieszkańcy miast współtworzą rytmy i jak następnie wpływają one na ich życie.

Aby jednak zrozumieć propozycję Lefebvre, należy najpierw wyjaśnić, czym jest rytm. Każdy z nas mniej więcej rozumie to pojęcie, można powiedzieć, że czujemy jego znaczenie. Jednak, jak zauważa autor Elements of Rhythmanalysis, gdybyśmy wyartykułowali wszystkie nasze osobiste definicje, mogłoby się okazać, że samo pojęcie wciąż pozostaje niejasne [Lefebvre 2004, s. 5]. Według filozofa dzieje się w ten sposób, ponieważ często mylimy rytm z samym ruchem, z szybkością, z sekwencjami takich samych gestów. Mamy też tendencję do utożsamiania go z mechaniczną powtarzalnością, a przez to do pomijania jego organicznego charakteru. Sam Lefebvre wskazuje na trzy zasadnicze cechy rytmów: powtórzenie, ruch i różnica. Jak pisze w Elements of Rhythmanalysis: „aby mógł zaistnieć rytm, musi nastąpić powtórzenie w ruchu [Lefebvre 2004, s. 78]. Nie ma jednak czegoś takiego, jak idealne powtórzenie; jest ono fikcją myśli logicznej i matematycznej. Lefebvre zwraca uwagę na relację pomiędzy powtórzeniem i różnicą. Gdy bierzemy pod uwagę życie codzienne, jego rytuały, ceremonie, zasady i prawa, zawsze pojawia się coś nowego, nieprzewidywalnego, co wplata się w powtórzenie: to właśnie różnica. Warunkiem zaistnienia powtórzenia, jak i różnicy, jest jednak ruch. Tylko to, co pozostaje w ruchu, może być rytmiczne.

Francuski filozof wyróżnia dwa rodzaje rytmów – cykliczne i linearne. Te pierwsze to „procesy, falowanie, wibrowanie, powroty i rotacje” [Lefebvre, Regulier 2004: 95ff]. Mają one swoje źródło w naturze. Istnieją dwa typy rytmów cyklicznych: 1) procesy z dużym i prostym interwałem, takie jak cykle narodzin i śmierci, oraz 2) procesy z krótkim interwałem, zaliczyć do nich można takie zjawiska, jak dzień i noc, następstwo pór roku, przypływy i odpływy, cykle księżyca. Rytmy cykliczne mają stałą częstotliwość, ciągle zaczynają się na nowo [Wunderlich, s. 101]. Linearne rytmy natomiast to „sekwencje monotonnych działań i ruchów” [Lefebvre 2004, s. 8], są seriami identycznych wydarzeń oddzielonych od siebie długimi, bądź krótkimi przedziałami czasu. Jak pisze Filipa Matos Wunderlich, „obejmują one także linie, trajektorie i powtórzenia liczone w systemie dziesiętnym” [s. 101]. Ich korzenie tkwią przede wszystkim w praktyce społecznej, są związane z ludzką aktywnością, szczególnie z działaniem systemu pracy. Dobrym przykładem rytmu linearnego jest przepływ informacji w telewizji.

Zazwyczaj oba rodzaje rytmów są rozpatrywane z osobna, w rzeczywistości nieustannie nachodzą na siebie i interferują. Wspólnie tworzą… no właśnie co? Monica Degen posługuje się metaforą symfonii. Każdy instrument gra własną melodię, we własnym rytmie. Razem zaś tworzą całość, która przekracza jednostkowy rytm i melodię, choć jednocześnie jest w nich zakorzeniona. Sam Lefebvre traktuje miasto jak wydarzenie, w którym wzajemnie przenikają się i nachodzą na siebie różne rodzaje rytmów: od ruchu samochodów i pieszych, poprzez bardziej wysublimowane rytmy pór roku, aż do osobistych cielesnych rytmów. Są one składnikami poczucia miejsca, jego specyfiki, niepowtarzalności. Nie można jej jednak opisać bez uwzględnienia jeszcze jednego elementu – czującego ciała. Jest ono naszym osobistym punktem odniesienia, dzięki któremu możemy opisać wszystkie inne rytmy. Lefebvre podkreśla istotną funkcję percepcji. Rytmy są postrzegane zmysłowo, ponieważ są skomponowane z różnych składników – dźwięków, zapachów, tekstur, obrazów, ale również z wrażeń kinestetycznych, czy proksemicznych. Tylko czujące i postrzegające ciało, które samo jest żywą rytmicznością, może wychwycić najdrobniejsze przejawy rytmów zjawisk, a jednocześnie odczuć ich jednoczesność, jako pewną koherentną i właściwą danemu miejscu całość.

Nowa nauka nie została jeszcze w dostatecznym stopniu rozpowszechniona w obrębie badań nad miastem. Zdaniem Daniela Kocha i Moniki Sanda wynika to z zawartego w niej paradoksu: „rytmy nie mogą być po prostu świadomie analizowane, aby je uchwycić, wpierw samemu trzeba się im oddać; porzucić samego siebie na czas ich trwania”, a tym samym poddać się kolektywnemu doświadczeniu wyrażonemu w rytmie [Koch, Sand 2009, s. 70]. Podobnie w muzyce, czy podczas nauki języka, możemy w pełni poznać znaczenie tylko poprzez uczestnictwo w jego produkcji [Lefebvre, Regulier, 1996, s. 219]. Według Kocha i Smitha analiza rytmów ostatecznie „winna być przeprowadzona jako oscylacja pomiędzy aktywnym uczestnictwem i interpretowaniem a dostrojeniem się świadomości do zmieniających się reakcji ciała w czasie i przestrzeni” [Koch, Sand, s. 64]. Sam Lefebvre podkreśla znaczenie „myślenia ciałem” [2004, s. 21]. To założenie czyni analizę rytmów radykalnym podejściem metodologicznym, w którym ilościowe czynniki takie jak czas, przepływ, ruch, tempo i przestrzeń są łączone z aspektami jakościowymi wyrażonymi psychosomatyczne [Koch, Sanda 2009, s. 64]. Koch i Sanda przestrzegają jednak, że nie jest to zadanie łatwe, może prowadzić z jednej strony do zbyt dużej generalizacji (nadmierne podkreślenie czynników ilościowych), albo zbyt szczegółowego opisu (analiza jakościowa). Zaproponowany przez Lefebvre sposób analizy to prawdziwe wyzwanie – wysublimowana kompozycja przeciwstawnych rytmów.

  • Arytmia, konflikt, jaki zachodzi pomiędzy dwoma albo większą liczbą rytmów, może się ona pojawić u osoby chorej.
  • Polirytmia, współistnienie dwóch lub większej liczby rytmów.
  • Eurytmia, kreatywna interakcja zachodząca pomiędzy dwoma lub większą liczbą rytmów. Mamy z nią do czynienia w przypadku zdrowych organizmów.
  • Izorytmia, rzadki związek między rytmami, który ma wpływ na równoważność powtórzeń, pomiaru i częstotliwości.

analiza rytmów

Miejska polirytmia.

Miejska symfonia.

Miejska atmosfera.

Zaczyna się od uderzeń serca, pulsującej w żyłach krwi. Dalej przychodzą naprzemiennie – wdechy i wydechy, mrugnięcia powiek, cykle głodu i nasycenia. Jest jeszcze nieprzenikniony ruch neuronów. „Ciało, pisze Marek Pokropski, to struktura policentryczna – różne części ciała generują własne rytmy, które ze sobą interferują” [2013, s. 177]. Ale na tym nie koniec. Żyjemy przecież wśród innych ludzi, którzy podobnie jak my są polirytmiczną strukturą. Otaczają nas także zwierzęta, rośliny, grzyby, porosty – każde z nich ma swój rytm, swoje cykle, a nawet szeregi cykli. A wszystko to zanurzone w tym, co Tim Ingold nazywa „światem-poprzez-pogodę” (weather-world) – splotem natury i kultury – który tętni i pulsuje niepojętą liczbą rytmów. Jak więc możemy mówić, że miejsca mają swój rytm, skoro każde, nawet najdrobniejsze istnienie jest z nich utkane?

Aby to zrozumieć, należy spojrzeć i wsłuchać się w miejsca z innej perspektywy. Filipa Matos Wunderlich pisze o dwóch wzorach rytmów przestrzennych – dynamicznych i statycznych. Obiekty, organizmy, przedmioty, które poruszają się z określoną prędkością, częstotliwością i regularnością tworzą rytmy dynamiczne. Natomiast rytmy statyczne obejmują przedmioty i powierzchnie o ograniczonej aktywności ruchowej, które podlegają jednak określonym zmianom w czasie” [2008, s. 98]. O ile łatwo jest nam dostrzec rytmy dynamiczne, o tyle statyczne często są pomijana i pozostają niezauważone. Spróbujmy jednak najpierw przyjrzeć się tym pierwszym. Według Tima Edensora, takie miejsca jak „sklepy, bary, czy kawiarnie są punktami spotkań, w których indywidualne ścieżki zbiegają się, tworząc rodzaj geograficznej wspólnoty trwania, w których działania społeczne synchronizują się. Te kolektywne choreografie zgromadzenia, interakcji, odpoczynku i relaksacji produkują umiejscowione rytmy, w których czas i przestrzeń splatają się produkując «balet miejsca»” [2010, s. 8]. Jego uwaga daje nam dwie ważne wskazówki. Po pierwsze, aktywności różnych bytów można opisać jako indywidualne ścieżki. Po drugie, różne ścieżki nakładają się na siebie, synchronizują się ze sobą – tworząc pewną unikalną całość. Także u Tima Ingolda znajdziemy rozważania na temat miejsc i ich rytmicznej konstrukcji.Według szkockiego antropologa są one nie tyle punktami przecięcia indywidualnych ścieżek, co są z nich uplecione. Chodzi tutaj nie tylko o ścieżki wytyczone przez ludzi, ale także przez tzw. nie-ludzi. Ingold twierdzi, że miejsca można opisać jako dziełokształt (taskscape), który definiuje on jako „obszar powiązanych działań” [1993, s. 160]. Miejsca rozumiane w ten sposób są traktowane jako wypadkowa wielu nakładających się na siebie aktywności i procesów, które oplatają się wokół bardziej statycznych elementów (drzewa, domy, kamienie). Te ostatnie zaś pozostają stałym, mniej lub bardziej plastycznym fundamentem dziełokształtu. Wspólnie są one pulsującym wydarzeniem, a raczej wydarzaniem się, dzianiem się.

Cytowani autorzy wskazują na jeszcze inną ważną własność pulsujących miejsc – synchroniczność. Poszczególne rytmy nie tyle nachodzą na siebie, co wzajemnie się kształtują.

 

Synchronicznie

Kiedy ciała ludzi znajdują się razem w jednym miejscu,

pojawia się fizyczne dostrojenie: prądy uczuć, poczucie ostrożności

albo zainteresowania, ewidentna zmiana atmosfery.

[Collins 2011, s. 50. za: 2013, s. 76-77].

 

Edward T. Hall w pracy Poza kulturą opisał interesujący eksperyment przeprowadzony przez jego studenta: „Ukrywszy się za porzuconym samochodem sfilmował on dzieci tańczące i skaczące przez skakankę na szkolnym podwórku w czasie przerwy na lunch. Początkowo wydawało się, że każde dziecko jest zajęte czymś innym. Po chwili dostrzegliśmy, iż jedna z dziewczynek jest bardziej ruchliwa niż pozostałe dzieci. Dokładniejsza analiza ujawniła, że poruszała się ona prawie po całym dziedzińcu szkolnym. Autor tego filmu przeglądał go ciągle od nowa, przestawiając projektor na różną szybkość. Stopniowo spostrzegł on, że cala grupa poruszała się w synchronii wobec jakiegoś określonego rytmu. Najbardziej aktywne dziecko – najruchliwsza dziewczynka – była dyrygentem, a właściwie aranżerem, który zinstrumentalizował rytm podwórka szkolnego! Nie tylko uświadomiliśmy sobie występowanie rytmu i taktu, lecz takt ów wydawał nam się znajomy. Przy pomocy przyjaciela, interesującego się muzyką rockową, znaleźliśmy melodię, która odpowiadała «naszemu» rytmowi. Następnie zsynchronizowaliśmy muzykę z zabawą i raz utrafiwszy w rytm, przekonaliśmy się, że muzyka pozostaje w synchronie z zabawą dzieci przez się w tym samym czasie; podobnie jak w orkiestrze milkną niekiedy poszczególne sekcje. Dzieci miały nawet dyrygenta, który nie dopuszczał do załamania rytmu” [1984, s. 116].

Synchronia

Synchronia to jednoczesne poruszanie się. Można ją zaobserwować u rozmawiających ze sobą osób – wyraża się w najdrobniejszych czasem gestach i jest przerwana wraz z pojawieniem się nowej osoby. Zdaniem Williama Condona proces ten przebiega na tak wielu poziomach, że można powiedzieć, iż dwa systemy nerwowe „kierują” jeden drugim. Hall opisuje prace tego badacza:

Po latach spędzonych na drobiazgowej analizie filmów Condon doszedł do przekonania, że nie ma sensu uważać jednostek ludzkich za «(…) izolowane istoty wysyłające (ku sobie) oddzielne informacje». Przeciwnie, bardziej pożyteczne byłoby spoglądanie na «więzy» istniejące między ludźmi jako na rezultat uczestnictwa we wspólnych formach organizacyjnych. Oznacza to, że ludzie związani są pewną hierarchią rytmów stanowiących specyfikę kulturową, wyrażaną za pośrednictwem języka i ruchów ciała [1984, s. 112-113].

Te przypuszczenia potwierdzają badania Halla. „Osoby współdziałające ze sobą poruszają się zasadniczo wspólnie, wykonując swego rodzaju taniec, lecz nie są świadome synchronii tego ruchu i wykonują ów taniec bez podkładu muzycznego, czy też świadomej instrumentalizacji. Pozostawanie w synchronie jest samo w sobie formą komunikowania się” [1984, s. 110]. Zdaniem Halla synchronowanie jest cechą ogólnoludzką i być może, najbardziej zasadniczym elementem mowy i fundamentem, na którym opierają się wszystkie późniejsze związane z nią zachowania [1984, s. 111].

Synchronia dotyczy jednak nie tylko istot ludzkich – rozciąga się raczej na cały złożony ekosystem, zamieszkiwane środowisko, co jednocześnie bardzo utrudnia jej badanie. Często bowiem nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo nasze działania są zespolone z działaniami innych, w jakim stopniu pozostajemy responsywni wobec najdrobniejszych nawet elementów naszego otoczenia. Można jednak zauważyć, że są rytmy, które mają moc organizowania wokół siebie innych rytmów. Takim wyznacznikiem może być rozkład jazdy pociągów w danej miejscowości, program telewizyjny, pogoda w czasie wakacji, ustawa tj. zakaz picia alkoholu w Irlandii, albo konkretna osoba. Szczególnie wyraźnie mogą odczuć tę moc młodzi rodzice, dla których pojawienie się małego dziecka wiąże się z całkowita reorganizacją życia.

Różne rytmy mogą też wchodzić ze sobą w konflikt, prowadzić do lefebvrowskiej arytmii.

PicsArt_1403282071663

Do rytmu

[Rythm] is found in the workings of our towns and cities,

in urban life and movement throught space. Equally in the collision of natural

biological and social timscales, the rhythms of our bodies and society,

the analisys of rhythms provides a privileged insight

into the question of everyday life

[Elden 2004, s. vii]

Rytmami zainteresowałam się w związku z badaniami, które prowadziłam od 2009 r. w ramach pracy doktorskiej Pokój do wynajęcia. Antropologia zmysłów i zamieszkiwanie. Od samego początku ciekawiło mnie to, jak ludzie radzą sobie w mieszkaniach współlokatorskich – jak określają w nich swoje miejsce, wyznaczają prywatne i wydzielają publiczne, jak tworzą wspólnotę. W końcu, chciałam też zrozumieć czym dla moich badanych (młodzi dorośli) jest dom i gdzie aktualnie się znajduje. W toku prowadzenia badań okazało się (poczułam to też zresztą na własnej skórze, ponieważ ważnym elementem mojego projektu była (auto)etnografia), że jednym z kluczy pozwalających zinterpretować zebrany w ciągu kilku lat materiał jest koncepcja rytmu. W tym miejscu chciałabym wskazać dwa istotne wątki mojej analizy.

Każdy z nas wypracowuje sobie swój własny plan dnia: godziny wstawania, godziny chodzenia spać. Czas spędzony w kuchni i ten spęczony w łazience. Powtarzane każdego dnia układają się w pewien indywidualny rytm. Jego zaburzenie bywa powodem frustracji i – często wskazywanych przez moich rozmówców – problemów psychosomatycznych. Rytm może więc być źródłem konfliktów. Pojawienie się nowej osoby w mieszkaniu jest momentem próby. Czy zaburzy ona wytworzony już wcześniej układ, czy dopasuje się do niego? Czasem okazuje się, że z powodu różnych trybów życia, których na małej przestrzeni nie można przeoczyć, wspólne życie staje się niemożliwe. To zaś generuje szereg działań w obrębie mieszkania, których zadaniem jest zniwelowanie lub złagodzenie tych różnic (np. ustalanie zasad korzystania z przestrzeni, aby nie budzić innych, tworzenie strategii korzystania z łazienki o poranku i wieczorem, ustalanie planu sprzątania, przyzwyczajanie się do pewnych hałasów itp.). Czasem jednak różnice są tak dotkliwe, że nie można ich w żaden sposób złagodzić, ani też się do nich dostosować. Dlatego dla doświadczonych lokatorów priorytetem okazuje się znalezienie osób, które mają podobny styl życia – dlatego tak często w ogłoszeniach o wynajmie pokoju zamieszczana jest wzmianka: „szukamy osoby pracującej”, a na kastingach kolejni kandydaci wypytywani są o godziny pracy, budzenia się i chodzenia spać.

Jest jeszcze druga rzecz, o której warto tutaj wspomnieć – rodzinne domy. Michel Herzfeld pisze, że następstwem określonego systemu pracy oraz systemu edukacji, jest tworzenie znanego, oswojonego środowiska, w którym wszystko przebiega w ustalonym porządku – dzięki czemu znajome zapachy czy dźwięki pojawiają się zawsze o ustalonych porach [s. 109-110]. Domy rodzinne to miejsca, w których od lat życie toczy się według wpisanego w ciała lokatorów scenariusza. Tam od najmłodszych lat jesteśmy trenowani do budzenia się i zapadania w sen o wyznaczonych godzinach, głodnienia o określonych porach. Z czasem jednak odkrywamy swoje własne rytmy, które w domu mają większą bądź mniejszą moc sprawczą. Ciekawym zjawiskiem, o którym wspominało wielu moich rozmówców, był właśnie ten znajomy, choć w pewnym sensie obcy już dla nich rytm domowy, rodzinny. Jako dorośli już ludzie opisywali go jako słodki, sentymentalny i jednocześnie zniewalający. To rytm domu, w którym czujemy się od razu jak u siebie, a w którym jednocześnie – po kilku dniach / godzinach – dusimy się.

 

Czy zatem własny dom jest tam, gdzie możemy wyrazić się rytmicznie… bez większych zakłóceń? Czy nie jest to jednak kolejny przejaw zachodniego indywidualizmu?

Rytmy społeczne

Według Halla „ci z nas, którzy wychowali się w tradycji północnoamerykańskiej, są rytmicznie «niedorozwinięci». Tańczymy w takt pojedynczego uderzenia, podczas gdy lud Tivi z Nigerii posiada cztery różne bębny, a każdy z nich nadaje rytm innej części ciała” [Hall 1984, s. 116]. Czy rzeczywiście jesteśmy rytmicznie niedorozwinięci?

 

Stosowana analiza rytmów

Utkani z rytmów. Wplątani w rytmy. Stajemy się ich wytwórcami. Zdaniem Koch i Sanda [2009, s. 68] analiza rytmów powinna składać się jednak  z czterech etapów:

  1. uchwycenia rytmów,
  2. poddania się im,
  3. produkcji ich i łączenia,
  4. przełamania rytmów i ich zmiany.

Kto ma siłę i moc, aby łamać rytmy w życiu / nauce?

Z materiałów udostępnionych na blogu można korzystać na zasadach Creative Commons BY 3.0 PL.

Bibliografia:

Collins R., Łańcuchy rytuałów Interakcyjnych, Oficyna Naukowa, Warszawa 2011, s. 50, cyt. za: I. Bukraba-Rylska, W stronę socjologii ucieleśnionej, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2013; Degen M., Consuming Urban Rhythms: Let’s ravalejar, [w:] TGeographies of Rhythm, red. T. Edensor, Oxford-Ashgate, 2010, http://bura.brunel.ac.uk/bitstream/2438/4279/1/Fulltext.pdf, (dostęp: 10.06.2014); Edensor T., Introduction: Thinking about rhythm and space, [w:]Geographies of Rhythm: Nature, Place, Mobilities and Bodies, red. T. Endensor, Oxford-Ashgate 2010; Elden S., Rhythmanalysis: An introduction, [w:] H. Lefebvre, Rhythmanaliysis: Space, Time and Everyday Life, przeł. G. Moore, London-New York 2004; Hall E.T., Poza kulturą, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, przeł. E. Goździak, Warszawa 1984; Herzfeld M., Rhythm, Tempo, and Historical Time: Experiencing Temporality in the Neoliberal Age, „Public Archaeology: Archaeological Ethnography” 2009, T. 8, nr 2-3; Koch D., M. Sand, Rhythmanalysis – Rhythm as Mode, Methods and Theory for Analysing Urban Complexity, [w:] Urban Design Research: Method and Application, red. M. Aboutorabi, A. Wesener, Birmingham 2010; Lefebvre H., K. Regulier, The rhythmanalytical project, [w:] H. Lefebvre, Rhythmanaliysis: Space, Time and Everyday Life, przeł. G. Moore, London-New York 2004; Lefebvre H., Rhythmanaliysis: Space, Time and Everyday Life, przeł. G. Moore, London-New York 2004; Liddell G.H., R. Scott, A Greek-English Lexicon, wersja elektroniczna: http://www.perseus.tufts.edu/hopper/text?doc=Perseus%3Atext%3A1999.04.0057%3Aentry%3Dr%28uqmo%2Fs, (dostęp: 20.06.2014); Pokropski M., Cielesna geneza czasu i przestrzeni, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 2013; The Compact Edition of the Oxford English Dictionary II, Oxford 1971; Wunderlich F.M., Symphonies of Urban Places: Urban Rythms as Traces of Time in Space A Study of ‚Urban Rhythms’, http://www.eki.ee/km/place/pdf/kp6_07_wunderlich.pdf, (dostęp: 22.02.2014).

 

 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s